0 Brak produktów 0.00 zł
Sklep z zabawkami dla dzieci: E-kidsplanet

Co w tym roku przyniesie Zajączek?

     Kiedy byłam dzieckiem Zajączek zwykle przynosił mi słodycze i jakiś drobny upominek. Trzeba się było nieźle namęczyć, żeby ów prezent znaleźć bo mama chowała nasze paczki w najbardziej zapomnianych zakamarkach naszego mieszkania. (Przechowywanie zakupionych prezentów przed świętami, za to, nie było jej mocną stroną. Jak nie było ich w pojemniku z pościelą pod łóżkiem to na bank w szafie za ubraniami-okrzyk zachwytu i zaskoczenia  miałam opanowany perfekcyjnie )  Wolałam Dzieciątko – prezenty dużo bardziej spektakularne. Wystarczyło tylko wyjść na zimną klatkę schodową, odnaleźć gwiazdkę a po powrocie prezenty grzecznie czekały pod choinką. No dobra… wcześniej jeszcze musowo trzeba było zjeść trochę karpia i skosztować kapusty z grochem – w sumie też lekko nie było.

Teraz jestem po drugiej stronie barykady. Jestem matką, ciotką, matką chrzestną i ciotką przyszywaną. Kupuję prezenty w imieniu swoim oraz wyręczam babcie. Dobra kryjówka to naprawdę najmniejszy problem. Często słyszę, że „moje dziecko to ma już wszystko” albo że „przydałby się dodatkowy pokój na te wszystkie zabawki”, sama nie raz tak narzekam. Z drugiej strony myślę sobie, że dzieci prezenty powinny dostawać bo to po prostu sprawia im radość i tak było, jest i będzie. Taki tylko drobny szczególik malutki… co tu kupić, żeby rzeczywiście ów radość zagościła na dziecięcej twarzy???

Sklepowe półki uginają się od zabawek wszelakich. Propozycji  jest tyle, że naprawdę nie wiadomo co wybrać. No i jak z tego wybrać coś, co będzie rzeczywiście wartościowe? Ile takich super-reklamowych hitów trafiło w kąt – wstyd się przyznać. Zabawka pt „MUSISZ TO MIEĆ” okazuje się fajna tylko w reklamie. Niektóre bierzesz do ręki, przyglądasz się i nucisz pod nosem refren radiowego hitu: „WTF?!” Poza tym mam jeszcze moje standardowe dylematy: „to za drogie”, „to za tanie”,  „to chińskie”, „wygląda tandetnie”, „ale czy ono będzie się tym bawić?”, „aaa… może jednak coś innego”, „tylko  nie z Elsą”, „tylko nie Carsy”. Do tego wszystkiego dochodzi skrzywienie zawodowe czyli jak to coś wpływa na rozwój? Czy pobudza kreatywność, czy rozwija myślenie, czy stymuluje koordynację bla, bla, blaaa. Tak, ja na serio mam problem z wybieraniem prezentów.  Może doprecyzuję jeszcze, że chodzi o prezenty dla KOGOŚ.  Z wyborem swoich nie mam nigdy problemu.

Żeby nie było tak w tonie katastroficznym, są pewne zasady, którymi się kieruję. No dobra staram się kierować. A może to nie zasady… niech to będą moje kategorie :D

  • Lubię gadżety i nowości – bo to daje efekt WOW a to jest fajne w obdarowywaniu.  Robi wrażenie na dziecku i rodzicach.
  • Lubię jak coś jest wielofunkcyjne – bo to fajne, jak można jedną rzecz wykorzystać w różnych sytuacjach.

  • Lubię sprawdzone rzeczy – czyli „odgapiam prezenty” –  kupuję coś, co dostało moje dziecko i jest wypróbowane i fajne.
  • Lubię też klasykę – bo klasyka sprawdza się prawie zawsze.

Przejdźmy teraz do konkretów – czyli moje propozycje na prezenty mniejsze i większe.

     Zacznijmy od najmłodszych dzieci i tak płynnie będę przechodzić do co raz starszych. Nie chcę twardo zaznaczać przedziałów wiekowych bo każde dziecko rozwija się po swojemu i można sobie dopasowywać zabawki według własnych potrzeb i możliwości.  

Niemowlaki. Daaawno nie robiłam zakupów w tej kategorii – a szkoda. Mam w głowie dużo opcji, tyle ciekawych produktów pojawia się teraz… aż żal, że moje dziecka się nie załapały. W każdym razie pierwsze co przychodzi mi do głowy to marka Effiki. Przede wszystkim piękne maskotki - króliki Effiki w trzech rozmiarach więc i „na każdą kieszeń”. Ale jest i pościel i kocyki- generalnie cały taki „łóżeczkowy asortyment”. Produkt polski, wysokiej jakości- na serio wysokiej. Wizualnie też mnie zachęca bo styl ani nie jest taki bardzo „surowy” ani nie pstrokaty –stonowany bym powiedziała a jednocześnie taki… sweet (jeżeli moja wizualizacja jest zbyt poplątana to po prostu trzeba zobaczyć w naszym sklepie) Effiki pokochała Małgosia Socha a za nią wiele innych gwiazd tv więc… to produkt „na czasie” – kto insta ma ten wie o co cho ;) Królik Effik jest cudowny, tuliłabym codziennie ale chyba nie wypada mi już posiadać…
       Króliczym tropem idąc moim kolejnym hitem (wypróbowanym!) jest Królik Alilo. To zdecydowanie zabawka z kategorii  wielofunkcyjne. Wygląda jak zwykła grzechotka? gryzak? A tak naprawdę to CYFROWY ODTWARZACZ MUZYKI, IDENTYFIKATOR KOLORÓW I INTERAKTYWNA GRZECHOTKA – brzmi kosmicznie? Piękna, zgrabna zabawka wydaje różne dźwięki, które uspokajają niemowlaki. Idealnie wyprofilowana do chwytania przez małą rączkę a subtelnie świecące uszka nie tylko przykuwają uwagę ale nadają się do gryzienia. Można zabrać zawsze i wszędzie. Rewelacyjna jakość dźwięku, bajki, kołysanki, biały szum i parę jeszcze innych bajerów.  Moje dziecko pokochało Alilo. Chyba mało znane na rynku a szkoda… Z klasyki to wybrałabym klocki sensoryczne albo piłeczki – to taki standard, zawsze przydatny i tak mądrze brzmi.
        Dla raczkujących (choć nie koniecznie) – fajną propozycją jest lusterko na kółkach Looky Looky. Zachęca do aktywności  ruchowej, estetyczne i przede wszystkim solidne. Co jak co ale ta marka, coraz bardziej znana wśród rodziców szczyci się przede wszystkim dużą wytrzymałością. A poza tym piękna kolorystyka i wzory… i tutaj płynnie przechodzimy do… słonia sensorycznego Elephantabulous . No dobra – jestem lekkim maniakiem B. Toysa. Ale ten słoń jest przekochany!!! Takie subtelne dźwięki wydaje i robi  „peek-a-boo” jak mu się zasłoni oczy uszami. Poza tym na serio angażuje dziecko do działania i eksplorowania: tu trzeba nacisnąć, tu potrząsnąć, znaleźć ptaszka…

        Jestem również maniaczką jeżeli chodzi o stymulowanie percepcji wzrokowo-ruchowej dzieciaków. Podrzucam im takie zabawki, które zachęcają do ćwiczeń dłoni. One oczywiście nieświadome niczego, ładnie się bawią a rączki pracują ;) Drewniane puzzle i układanki królują na półkach. Duże korale do nawlekania- czemu nie? Piramidki, mozaiki… kocham je wszystkie. Tegoroczny Zajączek przyniesie mojej młodszej córce drewniane jabłuszko z robaczkiem na sznurku do przewlekania przez dziurki. Mam nadzieję, że ją wciągnie tak samo jak mnie.

W wieku przedszkolnym…

…pojawia się zabawa tematyczna. Myślę, że sprawdzą się akcesoria kuchenne. Duży wybór jest zaczynając od samej kuchenki a kończąc na warzywach do krojenia. Osobiście w tym roku zainwestowałam w zabawkowy ekspres do kawy w kwestii prezentu dla pewnej czterolatki więc na serio wierzę w ten pomysł. I co najważniejsze, to nie tylko zabawki zarezerwowane dla dziewczyn! W końcu mówią, że najlepsi kucharze to faceci… Zawsze dobrze sprawdzają się zabawki z serii samochody i garaże. Moim osobistym hitem jest zestaw garaży i autek Melissa&Doug. Garaże to kostki więc można układać piętrowo, każda w innym kolorze i są ponumerowane więc już dochodzi opcja segregowania, przeliczania, utrwalania cyfr i kolorów. Każde autko dopasowane do garażu kolorem i cyfrą. Poza tymi „mądrymi funkcjami” prostota tej zabawki skłania do kreatywnej zabawy bo możliwości wykorzystania takich kostek jest mnóstwo! Poza tym … taka piękna, amerykańska ! ;)

         Zabawki i kosmetyki do kąpieli to mój standard prezentowy. Jak nie wiadomo co kupić  albo chodzi o pieniądze to to jest dobra opcja. Wszystkie dzieci z mojego najbliższego otoczenia mają w łazience naklejki kąpielowe Barney&Buddy. Naklejki brzmią przerażająco? Właśnie nie wiem czemu to się tak nazywa. To są po prostu piankowe elementy, które po namoczeniu przyczepiają się do wanny lub kafelek. Nie ma żadnego kleju, folii tylko po prostu trzymają się na mokro. I już. I to cały sekret. A dzieci z wody nie da się wyciągnąć bo taka frajda. Moje ulubione to  „Śmieszne twarze” ale tak naprawdę każde dziecko znajdzie coś dla siebie – jednorożce, zwierzątka, literki itd… W zestawie zawsze siatka na przyssawki, do której można powrzucać elementy i powiesić do wyschnięcia. Poza tym kule, tabletki musujące czy inne cuda, które uatrakcyjniają kąpiel polecam.  Oczywiście zawsze zwracam uwagę i wybieram takie sprawdzone, dobrej jakości , co by dziecko po kąpieli nie wyglądało jak pomidor...

        Lalki… mam wrażenie, że ostatnio zaniedbana zabawka.  Pamiętam jak w przedszkolu był czas na swobodną zabawę to kącik lalek był zawsze na topie. Każdy chciał się podłączyć – kłótnie, dramaty, sercowe rozterki, szczekające dzieci udające psy, porody, kataklizmy i wiele innych – tvn24 może się schować. W każdym razie lalki – dzieci naśladują podczas zabawy sytuacje z życia, kształtują prawidłowe postawy społeczne, uczą się empatii. Uczą się dbania o wygląd – czeszą, ubierają itd… Może trzeba trochę dzieckiem pokierować, podsunąć pomysł bo same z siebie dzieci w czasie wolnym w przedszkolu bawią się w jakieś Enczartimals  czy Ekuestiacoś- biegają w kółko i strzelają do siebie z dłoni… Nie wszystkie oczywiście. W każdym razie niedawno osobiście zaraziłam moje dziecko lalką Our Generation i z radością podglądam jak wreszcie bawi się w dom i używa takich grzecznych słów starając się być wzorem dla swojej Vienny;) Oczywiście najpierw zaraziłam się JA, jak zobaczyłam ile jest rzeczy do dokupienia – piękne ubranka i akcesoria na każdą okazję.

    Dzieciaki uwielbiają muzykować – zabawka muzyczna albo po prostu zestaw instrumentów na pewno uszczęśliwi  niejednego malucha. Na rynku jest tak wiele produktów, że znajdzie się coś odpowiedniego dla każdego wieku. Gdybym miała wybrać trzy produkty to: z kategorii klasyki – przebijanka z cymbałkami. Taka zabawka 2w1 – prosta a daje tyle radości. Poza tym drewno i kolory tęczy to ostatnio modne połączenie.  Druga opcja to zestaw Parum pum pum, który jest z kolei nietuzinkowy. Niby zwykłe instrumenty ale w temacie łąki i owadów. Na przykład pałeczki do bębenka przypominają stonogi a tamburyn to gąsienica. Wszystko można zapakować do bębenka i zabrać… do babci i zagrać koncert :) Trzecia rzecz dla przyszłej gwiazdy estrady – mikrofon. Może być wersja podstawowa czyli taki poręczny, ewentualnie z jakimś podkładem muzycznym albo… opcja totalnie wypasiona czyli  mikrofon na statywie,  z modulatorem głosu, nagrywaniem, podkładami, bluetoothem i uwaga:  podświetlaną podstawą – można dawać koncerty na najwyższym poziomie!!!

    Każdy starszak wie, co pod pojęciem SLIME kryje się. Nie każdy dorosły za to chyba ogarnia ten temat. Ja od niedawna. Slime to glut do zabawy  to tak w skórcie. Sobie można go rozciągać, gnieść a co najważniejsze są całe zestawy, z których można go sobie stworzyć. O ulubionym zapachu, kolorze i wybranej fakturze. Jest to zdecydowanie hit w ostatnim czasie i myślę, że taki zestaw to całkiem dobry pomysł na prezent.

    Na koniec o grach słów kilka. Bardzo często kupujemy gry bo to taka mądra zabawka, można pograć całą rodziną, uczy zdrowej rywalizacji itd.. itd… No to prawda, tylko to nie zawsze takie proste jest jak się wydaje. Przynajmniej dla mnie. Są takie gry w naszym domu nie ruszane. Nie dlatego, że już się znudziły tylko po prostu nie ogarnęliśmy… albo są jakieś takie… nieciekawe albo przekombinowane…  Przy grach kieruję się zasadą „zabawek sprawdzonych” czyli kupuję te, które mam, albo w które grałam bo czasem naprawdę można wtopić. Poza sprawdzonymi warcabami, planszówkami-ścigankami, u nas gramy nałogowo w Jungle Speed, Story Cubes, Sabotażyści, Funny Bunny no i Monpoly.  Moim ostatnim odkryciem są SmartGames – gry logiczne. To trochę inny typ bo to gry dla jednej osoby ale jest to propozycja bardzo ciekawa. Pięknie wykonane, solidne, z ciekawą „fabułą”, można zabrać wszędzie no i przede wszystkim GŁÓWKA PRACUJE! Generalnie chodzi o to, żeby układać elementy zgodnie z ustalonymi zasadami i według wytycznych z książeczki. Na przykład dziecko układa drogę Czerwonego Kapturka do domku babci, w innej grze należy kierować jednostkami policji żeby odciąć drogę ucieczki przestępcy. Możliwości wyboru gier jest wiele – są przedziały wiekowe i różne formy. Najważniejsze, że podczas takiej zabawy dziecko uczy się logicznego myślenia oraz rozwiązywania problemów. Baardzo mądra a jednocześnie bardzo atrakcyjna zabawka.

    Jak już wspominałam wybieranie prezentów to dla mnie duże wyzwanie. Zdecydowanie ułatwiają mi sprawę zakupy  przez internet. W tym roku po raz pierwszy zrobiłam sobie listę i kupiłam wszystko na spokojnie znacznie wcześniej. Jeszcze sama w to nie wierzę, że ogarnęłam i zostało mi już tylko pakowanie. Powtórzę. Udało mi się pierwszy raz! Jeśli Wam się nie udało to mam nadzieję, że czymś tam może Was zainspirowałam… Starałam się wybierać te zabawki o których nie trąbią w reklamach a są naprawdę ciekawe i wartościowe.  A kto już wszystko ma - to może skorzysta przy następnej okazji ;)


Chcesz być na bieżąco?
Wpisz poniżej swój adres mailowy i zapisz się
do naszego newsletter'a już teraz!

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów