0 Brak produktów 0.00 zł
Sklep z zabawkami dla dzieci: E-kidsplanet

Jak przeżyć podróż z dzieckiem i nie zwariować?

Trzy dni słoneczne z rzędu wystarczyły, żeby człowiek ukierunkował swoje myślenie na wakacje. Jeszcze trochę! Dam radę! W ogóle zaczął się już okres „wyjazdowy”, może pogoda nie zawsze jest po naszej stronie ale da się już gdzieś wyskoczyć na weekend. Podróż z dzieckiem to często najtrudniejsza część wycieczki. A z dwójką dzieci (lub więcej) to uuu… to już w ogóle wyzwanie.
Będąc dzieckiem pamiętam podróżowanie dość dobrze. Mam to szczęście posiadać połowę rodziny na drugim końcu Polski. Odległość prawie 600km pokonywałam średnio dwa razy w roku. Samochodem jechaliśmy dość szybko, bo tata wyznawał zasadę „Wszystko mamy ze sobą, nie stajemy, im szybciej na miejscu tym lepiej” a mama tylko powtarzała „Nie pij, bo będziesz sikać”… No i spało się całą drogę, zwłaszcza, że to czasy bezfotelikowe były więc z tyłu mama robiła ogromne łóżko. Było tyle miejsca, że nawet jak szkodnik-mój brat się pojawił, można było się we dwójkę wygodnie ułożyć. No mamie pewnie łatwo nie było, musiała słuchać narzekania, marudzenia itd… poza tym dla niej sam fakt wyjazdu był bardzo stresujący i nerwowy więc wyjątkowo wyczulona była na dodatkowe bodźce ;)

Teraz… Teraz jest inny świat… Inna rzeczywistość. Tylko kilometry te same! A! No i oczywiście ten sam podstawowy kłopot -za mało miejsca. Na pozostałe problemy lekarstwem jest karta Mastercard lub Visa ;)

Jeeeść! Piiić!

    U mnie niegdyś reżim – tylko kanapki i to, co tam w torbie „jedzeniowej” było przygotowane. W normalnej opcji można się zatrzymać po drodze i zjeść „jak ludzie”. Na trasie są fajne miejsca z placami zabaw, żeby trochę radości dzieciom sprawić i dać się wybiegać. (I wcale nie chodziło mi o Restaurację pod Złotymi Łukami) Z drugiej strony przekąski podczas drogi są przydatne bo nie da się narzekać z pełną buzią - więc to chwila ukojenia dla naszych rodzicielskich uszu;) Poza tym można kupić sobie pojemnik marki Mombella – Łódź Podwodna, który jest oczywiście bardzo przydatny bo konstrukcja nie pozwala na wysypanie się z niego drobnego jedzenia ale przede wszystkim jest z kategorii przedmiotów, na które patrzysz i mówisz : „o jaaaa ale suuuper !” Podczas przerwy na jedzenie idealnie sprawdzi się silikonowy śliniak firmy OXO w zestawie z łyżeczką. (tak, ta marka pojawi się jeszcze nie raz bo oni specjalizują się w gadżetach związanych z jedzeniem) Po karmieniu wrzucasz łyżeczkę do środka, zwijasz, wrzucasz do auta i w drogę! Do picia oczywiście bidony, kubeczki ze słomką, wszystko co nie zachlapie otoczenia na pierwszym lepszym zakręcie. Chociaż wiecie - dla chcącego… ;) Dla młodszych dzieci do picia poleca się piękny kubeczek Tum Tum – lekki i praktyczny albo bidon 3 Sprouts z ulubionym zwierzątkiem, koniecznie w zestawie z lunchboxem z chłodzącą wkładką. Starszaki mają swoje designerskie Drink Boxy i Snack Boxy czyli bidony i pojemniki na drobne przekąski. Oczywiście megawytrzymałe i praktyczne.

    Ratunku! Brudne ręceee !

      Za moich czasów kultowe mokre ręczniczki mojej mamy. Jeden z mydłem, drugi na „czysto”, w osobnych woreczkach. Teraz - chusteczki nawilżane np. Water Wipes – moje ulubione bo bez mazideł i pachnideł. Nasączone wodą z dodatkiem ekstraktu owocowego – czysta natura. Na chusteczki dobrze sprawdza się pojemnik OXO. Silikonowy pasek do zamocowania, łatwo się otwiera, mały zgrabny… Dobry gadżet dla kogoś, kto ma problem z wiecznie gubiącą się naklejką do zamykania – patrz-ja! Na koniec mycia dezynfekcja dłoni – poleca się żel do mycia rąk dla dzieci i dorosłych Jack&Jill. Koniecznie w cudnym, silikonowym ubranku np. z Króliczkiem. Poza funkcją estetyczną oczywiście, chodzi o możliwość przymocowania do wózka, torebki, czy gdzieś w samochodzie. Dla bardziej wymagających, polecana przez Gwyneth Paltrow antybakteryjna pianka do rąk Bentley Organic.

      Pojedli, popili, ręce umyli, to teraz … SIKUUUU!!!

        Cywilizowanie byłoby po prostu zatrzymać się na stacji, zrobić co trzeba, zdezynfekować się od stóp do głów i w drogę! Tylko, że z dzieciakami to tak nie zawsze jest prosto… Pampersonośne dzieci to mały problem, ma się matę do przewijania to jakoś sobie człowiek poradzi. Starsze dziecko hmmm rożnie bywa. Chwała tym, co się potrafią załatwić zawsze i wszędzie ale znam taki przypadek fobii obcotoaletowej - przekichane. W tym przypadku sprawdził się „Tron”. Taki zwykły, papierowy- no i to jest super sprawa. U nas był swego czasu na stałym wyposażeniu samochodu. Nawet w torebce nosiłam. Są też dzieci, które korzystają z nakładek na toaletę - wtedy pakujemy jednorazowe ochraniacze na sedes Summer. Ostatnią opcją jest nocnik turystyczny 2w1, który sprawdzi się jako nocnik dla malucha i nakładka na sedes dla starszaka.

        Wszystko co choć na chwile odciągnie dziecko od zadania pytania „a daleko jeszcze?”

          No i aż chce się zaśpiewać Tuloko ! „You are my number oneee, number oneeeee!” Stolik podróżnika Tuloko trzeba mieć. Łatwo sie zapina-no nawet tego montowaniem nie można nazwać. Z boku przegródki na drobne pierdółki, kredki, notesiki. Przydaje się do jedzenia, malowania, oglądania gazety czy zabawy ulubioną zabawką. Czasem żałuję, że nie jestem dzieckiem… Inny gadżet tego producenta to samochodowy uchwyt na największe zło tego świata czyli tablet z bajkami. No po co się faszerować walerianą, melisą czy innym zielskiem jak można po prostu puścić bajkę na pół godzinki. Żeby nie było, ja bardzo doceniam i podziwiam rodziców, którzy wychowują dzieci bez tabletów i telefonów- RESPECT! A wracając do uchwytu to wgl jest full opcja organizera na cały dziecięcy towar razem z uchwytem na tablet. Tylko w ten nieszczęsny tablet trza się samemu zaopatrzyć.

          A teraz spis rzeczy, które zajmują nasze dzieci w aucie. Zacznijmy od dzieci mniejszych:

          Lusterko Benbat - dzięki niemu możemy obserwować dziecko w podróży, poza tym jest interaktywne. Gra, wydaje różne dźwięki, zabawnie mruga oczami. W dodatku jest do niego pilot, którym rodzic może obsługiwać zabawkę.

          Catch a sound – gra muzyczna B.Toys – wciąga nawet starsze osobniki :D

          Pałąk podróżny Benbat – dla najmłodszych, podróżujących tyłem. Zabawki dyndają, szeleszczą i cieszą oko.

          Klucze z pilotem B.Toys – to tak w klimacie samochodowym. Poza tym wydaje różne dźwięki i ma wbudowana latarkę.

          BigJigs - dżdżownica elastyczna – drewniana, niepozorna ale zajmuje dziecko na dłuższą chwilę.

          Jakieś autka małe też się przydadzą. Mini Wheelsy są z miękkiego materiału, bez ostrych elementów więc na podróż idealne.

          Dla starszaków mamy też mały niezbędnik:

          Oczywiście WaterWow – czyli kolorowanka bez brudzenia.

          Naklejki wielokrotnego użytku i kolorowanki w wersji podróżnej z mazakami od Melissy&Doug,

          Tablica magnetyczna – znikopis. Rysowanie, pieczątki, gra w kalambury – możliwości wykorzystania tej zabawki jest naprawdę wiele.

          Kredki i mazaki marki Ooly swoją oryginalnością i kolorystyką same zachęcają do stworzenia wyjątkowego obrazka z podróży.

          IQ Fit Smart Games – zapamiętaj dobrze tę nazwę ! To gra logiczna, w małym pudełku i nadaje się do zabrania… wszędzie. Najlepiej nosić ją po prostu zawsze w torebce i używać jak apteczki pierwszej pomocy. Jest kryzys – wyciągasz smart gamesa i mówisz: masz i poćwicz myślenie. Albo jest kryzys – wyciągasz smart gamesa i… grasz sama/sam. Godne polecenia są też gry magnetyczne np. kółko o krzyżyk oraz gry Smart Games w wersji książeczkowej np. Rafa Koralowa.

          W drodze dobrze sprawdzi się odpowiednia muzyka, która wprawi znudzone dziecko w dobry nastrój i zintegruje podróżujące towarzystwo podczas wspólnego śpiewu. My pakujemy do auta Alilo Honey Bunny i jedzieemy: THE WHEELS ON THE BUS GO ROUND AND ROUND !!! Poza tym wgraliśmy też swoją playlistę więc da się przetrwać ;)

          Przydatne gadżety, które warto ze sobą zabrać na weekendowy wypad lub wakacje.

            Jak byłam młodsza to zawsze słyszałam: „za moich czasów to nie było takich zabawek”, albo „takich rzeczy to w sklepach nie było tylko samemu się robiło”, albo jak słucham o patentach na usypianie dzieci i takie inne sprawy opiekuńcze… To ja się pytam, jak tak można było funkcjonować ?!?!?! Bez niani elektronicznej?! Bez słoiczków?! Nie wspomnę już o tych całych pieluchach tetrowych! Wyjazd na wakacje to musiał być hardcore ;) Produktów, które ułatwiają życie poza domem jest mnóóóstwo. Postaram się nie zapełnić kolejnej strony A4 tylko wybrać te, najciekawsze. Uwielbiam moje krzesełko do karmienia. To jeden z najlepszych zakupów które zrobiłam. Mimo tego, że fajnie się składa i nie zajmuje wiele miejsca, za żadne skarby świata mój mąż nie pozwala mi go zabierać. No doobra… w domu może nie zajmuje wiele miejsca. Nasz bagażnik to inna sprawa. A tu z pomocą nadchodzi firma Benbat. Proponuje podróżne krzesełko, które przypina się do krzesła. Dodatkowo pełni funkcje walizeczki na np. zabawki. Łatwo się montuje, łatwo się myje, składa i te akurat na serio nie zajmuje wiele miejsca;) Składana wanienka – to gadżet, który sprawdzi się także w mieszkaniu gdzie codziennie toczy się bój o wolną przestrzeń. Przy okazji kąpieli warto wspomnieć o specjalnym, dziecięcym zestawie kosmetyków Mini-U. 4 kosmetyki  o pojemności 50 ml. Idealne na wyjazd. Suszarka podróżna na butelki OXO! To jest bajer! Początkowo byłam nastawiona dość sceptycznie, ale zostałam obdarowana trochę z przymusu i całe szczęście. To naprawdę przydatna rzecz, baaardzo wygodna i…też zajmuje mało miejsca (szczotka do butelek, składana mieści się w środku – jakościowo najlepsza na świecie) Na koniec gadżet dla dzieci, które nie piją jeszcze ze zwyczajnych kubków – silikonowa nakładka z tzw. dzióbkiem do picia. Naciągasz na jakikolwiek kubek, szklankę i problem z głowy.

            Wyjeżdżamy więc zakładamy, ze będzie bajeczna pogoda i całe dnie będziemy spędzać na dworze. Czym się bawić? Top 5

            Bańki TUBAN – Akcesoria sprawiają, że to nie jest zwykłe dmuchanie baniek tylko kupa zabawy i śmiechu dla całej rodziny. Poza tym to dziecinnie proste – nawet dwulatek sobie radzi – powaga – sprawdźcie na naszym insta;)

            Zestaw Beach Boppers – czyli po prostu dwie paletki i piłka. No dobra nie „po prostu” bo to B.Toys czyli paletki z przyssawkami do których przyczepia się piłka.

            Scrunch Bucket czyli silikonowe zwijane wiaderko. Dlaczego warto je mieć? No bo jest silikonowe i zwijane ! Idealnie byłoby jeszcze dokupić silikonowe foremki :D

            Kto ma więcej miejsca zabiera cały zestaw akcesoriów plażowych, zapakowany w torbę, która ułatwia czyszczenie z piachu.

            Namiot – wiadomo musi być. Ratuje na plaży i na podwórku przed domem. W tym drugim przypadku służy także jako przechowalnia zabawek.

            Na koniec Frisbee – nie zajmuje dużo miejsca, dla małego i dorosłego. No klasyka zabaw na podwórku!

            Miało być tym razem krótko, zwięźle i na temat… Szefowo, no nie da się! W ogóle, to zabawek na podwórko jest niepoliczalna ilość i nie sposób wszystkiego wymienić. W każdym razie, życzę udanego wyjazdu! Spokojnej drogi, bez krzyków, marudzenia i jęczenia czy daleko jeszcze i że pupa boli. Serdecznie pozdrawiam też rodziców, których dzieci po prostu śpią podczas podróży… Moje dzieci absolutnie w żadnym wypadku…

            Koszyk

            Twój koszyk jest pusty.

            Dokonaj swoich pierwszych zakupów